piątek, 5 kwietnia 2013

Shoujo manga - recenzja

 Tym razem recenzja bardzo niezwykłego onsehota :)

         Oto świat przyszłości, spustoszony przez ludzkość. A przynajmniej jego fragment, od góry do dołu i aż shoujo, która niestety nie należy do serii znanych i przedstawia wartość tak niewielką, że bohaterka woli raczej zachować ją dla siebie niż oddać za kilka marnych paczek mydła w proszku. Zaczyna więc czytać i… podoba jej się.
po horyzont pokryty stertami śmieci – jednak jakiś powód, dla którego ludzie żyją między nimi niczym szczury, musi być. Nie znam go. Nie zna go zapewne sama główna bohaterka, która nie wygląda na osobę zastanawiającą się nad tak trywialnymi rzeczami. Ona zdaje się mieć jeden cel – przetrwać. Mieszka, podobnie jak większość ludzi przewijająca się w tle, w starej, zawalonej różnymi mniej i bardziej przydatnymi śmieciami, przyczepie. Każdego dnia rusza na łowy – musi znaleźć lub ukraść coś, co nada się na sprzedaż lub wymianę za niezbędne do życia środki. Pewnego dnia trafia na torbę, która wydaje się kryć cenną zawartość, na co wyraźnie wskazuje rozpacz właścicielki po stracie i fakt przykucia się do niej – tę przeszkodę udaje się jednak łatwo ominąć i nasza bohaterka szczęśliwie ucieka z łupem. A jednak okazuje się on dość rozczarowujący – torba zawiera cztery tomiki tytułowej mangi
Pierwsza strona, a na niej - główna bohaterka.
         Kontrast między światem przedstawionym w tym oneshocie, a mangą znalezioną przez główną bohaterkę jest bardzo wyraźny. Tytułowy komiks stanowi pozostałość po dawnych, lepszych czasach i jedyne świadectwo istnienia samej autorki, do której ostatecznie ukradzione tomiki okazują się należeć. Z jednej strony mamy wyidealizowane, słodkie shoujo z zakochaną po uszy główną bohaterką, z drugiej – dziewczynę, która nie zawaha się zabić, byle przetrwać, a jednak czyta niespodziewane znalezisko z wypiekami na twarzy. Widać wyraźnie, jak wiele lektura w niej zmienia, przekazując wartości, o których dotąd nie miała pojęcia. Aż chciałoby się zadać pytanie, co bohaterka uczyni z tą nową wiedzą – odpowiedzi jednak nie otrzymamy. Dalszy ciąg musimy sobie dopowiedzieć sami, dokładnie tak, jak musiała zrobić to ona, gdy odkryła, że ukradzionej historii brakuje zakończenia. Nad całym tym oneshotem krążą również opary niespełnionych marzeń i nadziei, nad które wznosi się pojedyncza strużka mówiąca: „warto próbować!”.
         Strona graficzna pod każdym względem potęguje powyższe wrażenia. Strony znalezionej mangi shoujo różnią się od rzeczywistości przedstawionej w oneshocie diametralnie, a całość robi ogromne wrażenie. Naprawdę, gdy po raz pierwszy (i drugi, i trzeci zresztą też…) czyta się Shoujo Manga, oczy gubią się w morzu szczegółów – miło, że autorzy świadomi są faktu, iż komiks to nie tylko postaci. Tutaj kadry przepełnione są detalami, wśród których czasem ginie to, co najważniejsze. Może nie tyle ginie, co nie jest wyróżnione – dlatego trzeba się mocno skupić na rysunku, by to odnaleźć. Czy to źle? Ależ skąd, to jest chyba największy atut tego tytułu, dzięki któremu z pewnością nie da się o nim łatwo zapomnieć. I kolejny powód, dla którego warto po niego sięgnąć – z ręką na sercu mogę powiedzieć, że tak dopracowanego rysunku nie widziałam nigdy w żadnej mandze. Same postaci rysowane są realistycznie – nie powiem, żeby bohaterowie cieszyli oko, bo są wśród nich zarówno osoby ładne, jak i brzydkie, choć główna bohaterka należy raczej to tej pierwszej kategorii. Przede wszystkim jednak ludzie mają tutaj jakieś rysy twarzy, zróżnicowane sylwetki i daleko im do jakiejkolwiek idealizacji. Na pochwałę zasługuje także fakt, że dialogów jest niewiele (a przez pierwsze sześć stron nie pojawiają się wcale) – to, co istotne, udaje się przekazać za pomocą rysunku, po słowa sięgając tylko, kiedy to absolutnie konieczne.
Shoujo Manga jest perełką, która utwierdza mnie w przekonaniu, że warto nadal czytać oneshoty, jeśli można od czasu do czasu znaleźć wśród nich taki tytuł. Poświęcenie mu kilku minut nie będzie stratą czasu, nawet jeśli z reguły nie sięgacie po mangi z wyróżnikami znajdującymi się tutaj. Ja też tego nie robię. Ale warto przeczytać choćby po to, by dowiedzieć się, ile można w krótkiej formie osiągnąć zarówno pod względem fabularnym, jak i graficznym.

Recenzja oryginalnie opublikowana została na portalu Tanuki-Manga. Oczywiście jest mojego autorstwa!